środa, 23 września 2026

26 niedziela zwykłej, rok A

 Ez 18, 25-28; Psalm (Ps 25 (24), 4-5. 6-7. 8-9; Flp 2, 1-11 oraz Mt 21, 28-32 

Te czytania tworzą bardzo spójną całość. Ich centrum nie stanowi samo „posłuszeństwo” w sensie zewnętrznym, lecz nawrócenie serca, które znajduje wyraz w czynach, oraz postawa Jezusa jako wzór życia całkowicie zwróconego ku Ojcu i ku drugiemu człowiekowi.

1. Ez 18,25–28 — Bóg patrzy na drogę człowieka

Prorok Ezechiel podejmuje trudny problem: czy Bóg jest niesprawiedliwy? Człowiek, który odwraca się od dobra, może wejść na drogę zła; ale jeśli potem odwróci się od zła i zacznie postępować sprawiedliwie, „na pewno będzie żył”.

Kluczowe jest hebrajskie pojęcie דֶּרֶךְ (derekh) — droga. W tekście pojawia się myśl:

„Jeśli bezbożny odwróci się od bezbożności, której się dopuszczał, i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość…”

Życie duchowe jest więc drogą, a nie jednorazową deklaracją.

To bardzo ważne także dla rozumienia grzechu. Ezechiel nie mówi: „człowiek jest raz na zawsze dobry albo zły”. Człowiek może zmienić kierunek.

Hebrajskie שׁוּב (shuv) — powrócić, zawrócić, odwrócić się jest jednym z najważniejszych słów biblijnej teologii nawrócenia.

Nawrócenie nie oznacza jedynie żalu za przeszłość. Oznacza zmianę kierunku życia.

I właśnie tutaj tekst dotyka bardzo głęboko życia duchowego:

Bóg nie zamyka człowieka w jego przeszłości.

Można przez wiele lat iść w niewłaściwym kierunku, a jednak zrobić krok w stronę Boga. Można również przez długi czas żyć dobrze, a później zacząć odchodzić.

Dlatego Ezechiel mówi:

„Jeśli bezbożny odwróci się od bezbożności…”

oraz:

„Jeśli sprawiedliwy odwróci się od sprawiedliwości…”

W obu przypadkach decydujące znaczenie ma obecny kierunek serca.

Dla życia duchowego

To czytanie stawia bardzo konkretne pytanie:

W którą stronę dzisiaj idę?

Nie: „Jaki byłem pięć lat temu?”, nie: „Jakim człowiekiem jestem w oczach innych?”, ale:

Jaki jest kierunek mojego życia dzisiaj?

To jest bardzo ewangeliczne spojrzenie na człowieka. Bóg daje możliwość rozpoczęcia na nowo.


2. Psalm 25 — „Daj mi poznać, Panie, Twoje drogi”

Psalm jest odpowiedzią na pierwsze czytanie.

Skoro życie jest drogą, człowiek potrzebuje kogoś, kto pokaże mu właściwy kierunek:

„Daj mi poznać, Panie, Twoje drogi,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.”

Ponownie pojawia się motyw drogi.

Ale tym razem człowiek odkrywa coś bardzo ważnego: nie wystarczy znać właściwą drogę. Potrzebuję, aby Bóg mnie jej nauczył.

Psalmista prosi:

„Prowadź mnie według Twej prawdy i pouczaj…”

Hebrajskie אֱמֶת (emet) — prawda, wierność, niezawodność nie oznacza tutaj jedynie poznania pewnych prawd religijnych. Chodzi o wejście w rzeczywistość Boga, który jest wierny.

Dlatego bardzo pięknie brzmi:

„Wspomnij na swe miłosierdzie, Panie,
na swoją łaskę, która trwa od wieków.”

Psalm łączy więc trzy rzeczy:

droga → prawda → miłosierdzie.

Człowiek potrzebuje drogi, ale nie znajduje jej sam. Potrzebuje Boga, który prowadzi.

Szczególnie ważny jest werset:

„Pamiętaj o mnie w swoim miłosierdziu,
przez wzgląd na dobroć Twą, Panie.”

W życiu duchowym jest to postawa człowieka, który przestaje ufać wyłącznie własnym siłom.

Nie mówi:

„Panie, zobacz, jaki jestem dobry.”

Mówi:

„Panie, prowadź mnie.”

To ogromna różnica.


3. Flp 2,1–11 — „To dążenie niech was ożywia”

Drugie czytanie prowadzi nas jeszcze głębiej.

Paweł nie mówi już tylko o zmianie postępowania. Pokazuje wewnętrzną postawę Chrystusa, która powinna stać się postawą chrześcijanina.

„To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie.”

Greckie φρονέω (phroneō) oznacza nie tylko „myśleć”. Chodzi o sposób myślenia, nastawienie umysłu, wewnętrzną orientację człowieka.

Można powiedzieć:

„Niech sposób myślenia Chrystusa stanie się sposobem waszego myślenia.”

A jaki jest ten sposób?

Paweł mówi:

„niczego nie czyńcie dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały…”

i:

„W pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie.”

To jest niezwykle mocne zestawienie z Ewangelią.

W pierwszym czytaniu człowiek ma zmienić drogę.

W Ewangelii ma zmienić odpowiedź na wezwanie Boga.

A w Filipian Paweł pokazuje, jaki powinien być człowiek, który rzeczywiście przeszedł na drogę Chrystusa.


„On, istniejąc w postaci Bożej…”

Tu pojawia się jeden z najważniejszych tekstów chrystologicznych Nowego Testamentu.

Greckie:

μορφὴ θεοῦ (morphē Theou) — postać/natura Boga

oraz:

ἑαυτὸν ἐκένωσεν (heauton ekenōsen) — ogołocił samego siebie.

To drugie wyrażenie dało początek słowu kenoza.

Chrystus nie osiąga wielkości poprzez dominację.

Przeciwnie:

„uniżył samego siebie”.

A następnie:

„stał się posłuszny aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej”.

Warto zauważyć niezwykłą logikę tekstu:

uniżenie → posłuszeństwo → wywyższenie.

Nie chodzi oczywiście o mechanizm: „uniżaj się, a Bóg cię wynagrodzi”.

Chodzi o objawienie samego sposobu istnienia Chrystusa.

Jego wielkość wyraża się w darze z siebie.


4. Mt 21,28–32 — dwóch synów

Ewangelia jest bardzo konkretna.

Ojciec mówi do pierwszego:

„Synu, idź i pracuj dzisiaj w winnicy.”

Syn odpowiada:

„Idę, panie!”

ale nie idzie.

Drugi odpowiada:

„Nie chcę.”

Ale później:

„opamiętał się i poszedł.”

I Jezus pyta:

„Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?”

Odpowiedź jest oczywista:

ten, który poszedł.

Tutaj znajduje się centrum wszystkich dzisiejszych czytań.

Bóg nie pyta przede wszystkim:

„Co powiedziałeś?”

Pyta:

„Co zrobiłeś ze swoim życiem?”

To jest bardzo mocne ostrzeżenie przed religijnością słów.

Można powiedzieć Bogu:

„Tak, Panie.”

Można się modlić, uczestniczyć w liturgii, znać Pismo, mówić właściwe rzeczy — a jednak nie wykonać woli Ojca.

Można też przeżywać opór:

„Nie chcę.”

A jednak później coś w człowieku się zmienia.

Grecki tekst mówi o drugim synu:

μεταμεληθεὶς ἀπῆλθεν — „opamiętawszy się, poszedł”.

Czasownik μεταμέλομαι (metamelomai) oznacza żal, zmianę nastawienia, opamiętanie.

I tutaj Ewangelia spotyka się bezpośrednio z Ezechielem.

Ezechiel:

„odwróci się od swojej nieprawości”.

Mateusz:

„opamiętał się i poszedł”.

To jest ta sama duchowa dynamika:

zmiana serca → zmiana kierunku → czyn.


5. Zaskakujące słowa Jezusa

Jezus mówi do arcykapłanów i starszych:

„Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa Bożego.”

Nie jest to pochwała grzechu.

Jezus mówi o czymś innym.

Ci ludzie uwierzyli Janowi i zmienili swoje życie.

Natomiast adresaci przypowieści widzieli wezwanie Boga, ale nie pozwolili, aby ich ono przemieniło.

Dlatego pada bardzo ważne zdanie:

„Jan przyszedł do was drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście.”

Ponownie pojawia się droga.

To samo słowo-klucz przewija się przez wszystkie czytania:

droga.

  • Ezechiel: można zmienić drogę.

  • Psalm: „Panie, pokaż mi Twoją drogę”.

  • Filipian: Chrystus pokazuje drogę uniżenia i służby.

  • Mateusz: trzeba rzeczywiście wejść na drogę posłuszeństwa.


6. Co łączy wszystkie cztery czytania?

Możemy zobaczyć całość jako cztery etapy życia duchowego.

1. Ezechiel — NAWRÓCENIE

Zmiana kierunku.

Nie jestem skazany na swoją przeszłość.

2. Psalm — PROWADZENIE

Pozwalam Bogu wskazać mi drogę.

„Daj mi poznać, Panie, Twoje drogi.”

3. Filipian — PRZEMIANA SERCA

Uczę się myśleć jak Chrystus.

„To dążenie niech was ożywia, ono też było w Chrystusie Jezusie.”

4. Mateusz — CZYNNIE POSŁUSZEŃSTWO

Wykonuję wolę Ojca.

Nie wystarczy powiedzieć „tak”. Trzeba pójść.

Można więc zapisać:

NAWRÓCENIE → DROGA → PRZEMIANA SERCA → CZYN


7. Bardzo ważny paradoks tych czytań

Wszystkie dzisiejsze teksty ostrzegają przed pewnym rodzajem religijności:

religijnością, która pozostaje na poziomie deklaracji.

Pierwszy syn mówi:

„Idę.”

ale nie idzie.

Drugi mówi:

„Nie chcę.”

ale idzie.

Ezechiel pokazuje człowieka, którego czyny się zmieniają.

Psalmista nie twierdzi:

„Znam drogę.”

ale:

„Pokaż mi drogę.”

Paweł zaś wskazuje na Chrystusa, który nie zatrzymuje się na swojej boskiej godności, ale „ogołocił samego siebie” i stał się sługą.

Wszystko prowadzi zatem od słów do życia.


8. Co te czytania mówią o modlitwie?

Można z nich stworzyć bardzo prostą modlitwę.

Najpierw Ezechiel:

Panie, pokaż mi, z czego powinienem zawrócić.

Nie chodzi o ogólne:

„Jestem grzesznikiem.”

Ale o konkret:

„W czym moja droga oddala się od Ciebie?”


Następnie Psalm:

Panie, pokaż mi Twoją drogę.

Nie tylko:

„Pobłogosław moje plany.”

Ale:

„Naucz mnie rozpoznać Twój plan.”

To jest zasadnicza różnica między modlitwą, w której proszę Boga, aby pomógł mi realizować moje życie, a modlitwą, w której proszę Go, aby pokazał mi, jak mam żyć.


Następnie Filipian:

Panie, daj mi sposób myślenia Chrystusa.

Czyli:

  • mniej potrzeby uznania,

  • mniej walki o swoje,

  • mniej porównywania się,

  • więcej służby,

  • więcej pokory,

  • więcej gotowości do daru z siebie.


I wreszcie Ewangelia:

Panie, pokaż mi jedno konkretne „idź”, które dzisiaj mam wykonać.

Bo wiara staje się żywa dopiero wtedy, kiedy przekłada się na czyn.


9. Jedna szczególnie ważna myśl dla życia duchowego

Wydaje mi się, że można całe te czytania streścić jednym zdaniem:

Bóg bardziej interesuje się kierunkiem mojego życia niż obrazem, jaki o sobie tworzę.

To dlatego drugi syn może być bliżej Ojca niż pierwszy.

Nie dlatego, że jego pierwsze słowa były dobre — były złe.

Nie dlatego, że jego postawa początkowa była godna pochwały — nie była.

Ale dlatego, że zmienił kierunek.

To daje ogromną nadzieję.

Chrześcijaństwo nie mówi:

„Musisz być od początku człowiekiem doskonałym.”

Mówi:

„Jeśli odkryłeś, że idziesz niewłaściwą drogą — zawróć.”

A potem:

„Panie, pokaż mi Twoją drogę.”

I dalej:

„Niech będzie we mnie sposób myślenia Chrystusa.”

I wreszcie:

„Tak, Panie — teraz idę.”


10. Lectio divina na 26. niedzielę

Na zakończenie proponowałbym cztery pytania do osobistej modlitwy:

1. Ez 18 — GDZIE MAM ZAWRÓCIĆ?
Czy jest jakaś dziedzina mojego życia, w której wiem, że idę w niewłaściwym kierunku?

2. Ps 25 — CZEGO MAM SIĘ NAUCZYĆ?
Czy rzeczywiście proszę Boga, aby mnie prowadził, czy raczej proszę Go tylko o błogosławieństwo dla własnych decyzji?

3. Flp 2 — CO WE MNIE POTRZEBUJE KENOZY?
Z czego powinienem „ogołocić” siebie: z potrzeby kontroli, racji, uznania, pierwszeństwa, własnego zdania?

4. Mt 21 — CZEGO BÓG OCZEKUJE ODE MNIE KONKRETNIE?
Gdzie jestem człowiekiem, który mówi „tak”, ale jeszcze nie idzie?

I może najważniejsze pytanie:

Czy moje „tak” dla Boga znajduje potwierdzenie w jakimś konkretnym czynie?

Bo wszystkie cztery czytania prowadzą właśnie tutaj:

Nie wystarczy wiedzieć.
Nie wystarczy mówić.
Nie wystarczy żałować.
Trzeba pozwolić, aby spotkanie z Bogiem zmieniło kierunek życia.

A najpiękniejszym obrazem tej przemiany jest Chrystus z hymnu z Listu do Filipian: Ten, który „ogołocił samego siebie”, stając się sługą. W Nim widzimy, dokąd prowadzi prawdziwe posłuszeństwo Ojcu: nie do pomniejszenia człowieka, lecz do pełni życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz